XVI Muzyka W Raju (17-25.08 Paradyż)
2018-07-22 00:00

ZAPRASZAMY SERDECZNIE NA XVI EDYCJĘ FESTIWALU MUZYKA W RAJU
pełen harmonogram wydarzeń na oficjalnej stronie.
 
17.08 piątek - 25.08 sobota,
Paradyż
 
Bezpowrotnie minęły czasy, gdy każdy kolejny koncert lub nagranie wywoływały spory i polemiki. Nie możemy już, niestety, oczekiwać, że wszystkie koncerty będą manifestami artystycznymi, jak zdarzało się to dawniej. To cecha nurtów znajdujących się in statu nascendi, poszukujących, pełnych początkowej energii i entuzjazmu. Paradoksalnie, im więcej koncertów tym mniej okazji do wygłaszania estetycznych manifestów, bo prawdy powtarzane zbyt często zamieniają się w nudne pogadanki i komunały.
Kiedy muzyka dawna osiągnęła moment, w którym stała się częścią głównego nurtu kultury współczesnej
i zjawiskiem na wskroś komercyjnym, potrzeba estetycznej dyskusji okazała się niszową sprawą środowiska,
a w gruncie rzeczy wyłącznie jego części. Publiczność „kupiła” muzykę dawną w jej różnych odsłonach: od takich, które wtajemniczeni uznają za w pełni kompetentne, do takich, których główną zaletą jest robiąca wrażenie na słuchaczach, a irytująca fachowców, widowiskowość. W rozmowach pojawił się argument, który kiedyś uznany byłby za niedorzeczny i nieuczciwy: „robimy to, co ludziom się podoba”. Bardzo dobra filozofia komercyjna, ale głoszona
w przebraniu, bo dawne instrumenty i dawne praktyki wykonawcze są wciąż wypisane na sztandarach wnoszonych na scenę wraz z klawesynami, teorbami i cynkami.
Chaos panujący w tej dziedzinie da się porównać z szumem informacyjnym w Internecie. Możemy mieć wrażenie, że jakoś panujemy nad ogromem informacji i opinii, które nas zalewają, ale ostatecznie tracimy orientację. Brakuje skutecznych filtrów, autorytetów, wiarygodności, a wobec ich niedostatku nie wiemy w końcu, czy ktoś chce nam coś ofiarować, czy po prostu nas wykorzystać.
Najprawdopodobniej nie ma na te procesy panaceum, ale może warto zastosować profilaktykę, na przykład filozofię, którą proponowalibyśmy nazwać „slow music”, a w naszym wypadku „slow festival”. Paradyż, miejsce odległe od światowego zgiełku, wręcz zaprasza, by cofnąć się do punktu wyjścia, odciąć od zbytecznych bodźców, zanurzyć
w ciszy, spokoju, muzyce, a przede wszystkim w myślach, a później w rozmowach. Spróbujmy w spowolnionym przez festiwal rytmie codzienności zastanowić się na nowo nad tym, czym jest muzyka dawna, co zyskujemy sięgając do jej nieprzebranych zbiorów i jak powinniśmy to robić, by była źródłem wciąż nowych inspiracji, a nie jedynie przedmiotem doraźnych zachwytów lub rozczarowań.
„Wolno” oznacza w naszym wypadku bez zbędnego patosu, bez niepotrzebnego blichtru, bez
uprzedzeń, bez stereotypów i bez promocyjnej przesady. „Wolno” to znaczy z otwartością na nowe, bywa, że dyskusyjne, propozycje artystyczne, na nieznanych, często bardzo młodych, wykonawców, a przede wszystkim
z sympatią dla wszystkich wokół, którzy w połowie sierpnia już po raz szesnasty postanawiają odbyć wspólnie praktyczne ćwiczenia ze „slow music”.
Tegoroczny festiwal poprowadzi nas od muzyki późnego średniowiecza po klasycyzm, a obok znanych doskonale
w Paradyżu artystów, jak m.in. orkiestra Kore, Marc Mauillon, Marianna Henriksson, Fredrik From, Elena Andreyev, Aira Maria Lehtipuu, Yukie Sato pojawi się na nim liczna grupa festiwalowych debiutantów, choć to wykonawcy, których nazwiska nie powinny być miłośnikom muzyki dawnej obce: Justin Taylor z zespołem Le Consort, Marcus Mohlin, Profeti della Quinta i zespół wokalny Marca Mauillon – Les Polysolistes.

Powrót